Blog
Silna Polska w Europie Narodów
Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki Eurodeputowany. Polityk PiS.
103 obserwujących 2648 notek 1288688 odsłon
Ryszard Czarnecki, 10 lipca 2017 r.

W Berlinie o euro i imigrantach

168 0 0 A A A

€žTrump, Macron & Brexit: the future of the EU” €’ to temat konferencji w Berlinie, w której uczestniczyłem tuż przed oddaniem tego tekstu do druku. Cóż, podróże kształcą. Także do naszego najbliższego zachodniego sąsiada. Warto było poświęcić kilkanaście godzin życia i spędzić dwie doby w stolicy największego państwa UE, aby usłyszeć to, co usłyszałem. Jeżeli wybitny ekonomista brytyjski, niegdyś główny ekonomista Royal Dutch - Shell oraz szef Rady Gubernatorów St. Clare's, Oxford, profesor Peter Oppenheimer twierdzi, że strefa euro na pewno upadnie, tylko nie wiadomo jeszcze kiedy €’ to warto przynajmniej się nad tym zastanowić .


Gdy Oppenheimer twierdzi, że „€žeuroland”€ osłabił inne gospodarki na świecie i spowodował spowolnienie globalnego tempa wzrostu gospodarczego
€’ to trudno to zlekceważyć. Gdy słyszę, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) łamie swój statut udzielając pożyczek państwom „€žeurozony”€: Włochom i Grecji €’ bez gwarancji ich zwrotu ze strony całej strefy €’ to wszyscy przemyślimy, czy aby do „eurolandu” pchać się za wszelką cenę?

Z kolei, gdy były główny ekonomista Deutsche Bank, profesor Thomas Mayer dowodzi, że dziś Grecji już nie potrzeba pieniędzy na bieżące potrzeby, ale wciąż ten najbiedniejszy członek strefy euro musi się  zadłużać, aby spłacić 7,5 miliarda euro długu i mieć na koszty obsługi tegoż- a nikt nie chce kupić od Aten papierów dłużnych
€“ to trudno uniknąć refleksji, że ów europęd do strefy euro niektórych polityków i publicystów w Polsce przypominać może upominanie się karpi o przyspieszenie Bożego Narodzenia. Tenże eksgłówny ekonomista okrętu flagowego niemieckiego bankingu bardzo źle ocenił kolejnego członka „eurozony” z Europy Południowej czyli Włochy. Według niego, Italia źle funkcjonuje jako państwo, bo Południe kraju cały czas domaga się transferów, Północ te transfery płaci, a centrum czyli Rzym tym wszystkim zarządza... Według niego wspólna waluta euro to projekt polityczny i cześć dealu między Francją a Niemcami, gdzie ceną Berlina było pozbycie się marki. Cóż, Herr Mayer nie mówi, że pożegnanie się z własną silną walutą było jednak bardzo korzystne akurat dla największej gospodarki UE, bo otworzyło szlaban dla totalnego niemieckiego eksportu, który wcześniej, przed wprowadzeniem euro, był ograniczony ze względu na bardzo silną pozycję Deutschmarki
wobec lira, drachmy czy peso. Co się niemieckiemu ekonomiście wyjątkowo udało, to błyskotliwe porównanie Grecji z brytyjskim określeniem o „€žkanarku w kopalni”€. Ów kanarek jako pierwszy zginie, gdy ulatniać się będzie metan. Grecja, jak mówił Niemiec, była dla strefy euro takim właśnie kanarkiem...


Trudno było nie uśmiechać się pod nosem, gdy się słuchało Stefana Schmidta, odpowiedzialnego w rządzie landu Szlezwik Holsztyn za politykę imigracyjną. Urodzony w Szczecinie mówił o sobie, ze sam jest „€žuchodźcą”€
ma ów nasz sąsiad krótka pamięć, bo Syryjczycy czy Erytrejczycy, imigranci czy uchodźcy, uciekają, a nie są transferowani w oparciu o decyzje wielkich mocarstw (USA-Wielka Brytania-Francja-Związek Sowiecki), jak to było z Niemcami po II wojnie światowej. To wygodne porównanie dla Herr Schmidta: tamci uchodźcy, on uchodźca i zupełnie jakoś znika fundamentalny fakt, że ówczesna „€žrelokacja”€ Niemców była efektem napaści na Polskę i rozpoczęcia poprzez nich Wojny Światowej, która przeszła do historii jako „Druga”€.


Jeżeli nawet przedstawiciel jednego z najbardziej proimigracyjnych landów RFN mówi, że „sytuacja wymknęła się spod kontroli”, to szkoda, że nie zadaje pytania „a dlaczego?”. Zabrakło tu elementarnej autorefleksji jak to się stało, że Niemcy, które kiedyś potrafiły sprowadzić na potrzeby swojej gospodarki 100 tysięcy informatyków i taka imigracyjną selekcję skutecznie przeprowadziły, potem przeszły do fazy „przyjmujemy wszystkich, jak leci”. Skutki są opłakane.


Naprawdę najciekawsze było to, czego w Berlinie nie usłyszałem: o „strajku włoskim” niemieckich urzędników, którzy spowalniają jak mogą rozpatrywanie wniosków o azyl. Zajęto się zaledwie 20% tych podań. Paradoks polega na tym, że choć to Merkel otworzyła szlaban dla imigrantów, to teraz zamyka go MSW, które jest w ręku CDU, co zwiększa szansę na wyborczą wiktorię ... Angeli Dorothei Merkel właśnie.



*tekst ukazał się w tygodniku „Wprost” (03.07.2017)


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

historyk, dziennikarz, działacz sportowy, poseł na Sejm I i III kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego VI, VII i VIII kadencji, były wiceminister kultury, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej i minister – członek Rady Ministrów; wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @OBSERWATOR24 Dziękuję, niedługo wydam książkę z takimi właśnie reportażami.
  • @TEODOR49 Dziękuję za dobre słowa.
  • @MAREK.W Dziękuję za miłe słowa. Co do Rosji: niestety, znacznie dłużej niż rok...

Tagi

Tematy w dziale Polityka